I wszystko poza tym

Dzień Niepodległości, czyli o Polsce z Dubaju

Dzień Niepodległości to taki bardzo amerykański film w reżyserii Rolanda Emmericha, ale ten wpis będzie nie o tym, a o tym, że Dzień Niepodległości to w sumie przede wszystkim, emm, Dzień Niepodległości (mogę prosić Nobla w dziedzinie odkryć, na przykład, geograficznych?).

W Dubaju zaś Dzień Niepodległości to oczywiście nie tyle Dzień Niepodległości, co dzień jak co dzień, bo co ma piernik do wiatraka, a Zjednoczone Emiraty Arabskie do Polski? 11 listopada mieszkańcy Dubaju interesują się więc bardziej wiadomościami o zalaniu galerii handlowej Dubai Mall wodami ulewnych niedzielnych deszczów (video TUTAJ) niż szeptami szeleszczących na wietrze flag.

Dubaj, Bur Dubaj

Przy okazji wspomnę również, trochę bez sensu i bez związku z resztą niezwykle trzymającego się kupy wpisu, że deszcze (niespokojne) zaskakują galerie handlowe Dubaju niczym zima polskich drogowców, co jest o tyle dziwne, że deszcze Dubaju są w znacznej większości wywoływane celowo metodą zasiewania chmur. W Polsce, czy Dzień Niepodległości, czy nie, nikt sobie zimy nie zasiewa (jeszcze).

Czy na pustyni pada?, czyli Dubaj, Bur Dubaj

Emiratczycy swój Dzień Niepodległości, znany jako National Day, świętują 2 grudnia – to tego dnia w 1971 roku doszło do zjednoczenia sześciu dotąd niezależnych emiratów (Abu Zabi, Dubaj, Adżman, Szardża, Fudżajra i Umm al-Kajwajn) i obwołania niezawisłości nowopowstałego państwa od Królestwa Wielkiej Brytanii. Mimo że 11 listopada to nie 2 grudnia (ponawiam prośbę o Nobla w dziedzinie odkryć, na przykład, geograficznych), dzięki staraniom polskiej ambasady mieszkający w Dubaju Polacy mogli cieszyć się przypadającą w zeszłym roku setną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, podziwiając rozświetloną biało-czerwonymi barwami i rozbrzmiewającą dźwiękami Mazurka Dąbrowskiego wieżę Burj Khalifa (video TUTAJ, 1:15).

Dzień Niepodległości 2018, Burj Khalifa w Dubaju

W sto pierwszą rocznicę odzyskania suwerenności podobnych atrakcji nie przewidziano, polskości w Dzień Niepodległości (o, rymek!) szukać można jednak w innych niż Burj Khalifa napustynnych miejscach.

Bo w Dubaju też są sklepy, w których znaleźć można wedlowskie ptasie mleczko i krówki z oblepiającym zęby nadzieniem i wiśniowe galaretki Mella za 6 dirhamów i kokosową Sonatę Bakomy na najniższej półce lodówki. W Dubaju też mają Sapkowskiego na półkach księgarń, ale Sapkowskiego tylko i Lema już nie.

W Dubaju też pytają „skąd jesteś?” i gdy odpowiadam, że z Polski, to dziwią się, bo Polka powinna być niebieskooką blondynką o rumianych policzkach, a ty to może jednak z Hiszpanii albo z Francji, a może z Rumunii, bo Roksana to w Rumunii popularne imię tylko że przez x miast ks, to może jednak nie.

W Dubaju wchodzimy na pokład samolotów i przełamujemy lody i jak masz na imię? i jak twój nowy grafik lotów? i gdzie mieszkasz w Dubaju? i o, jesteś z Polski, znam tę wódkę zieloną ze źdźbłem trawy w butelce, Zubruffka, i byłem w Warszawie, okropnie zimno, ale piliśmy grzane wino i jeździliśmy na łyżwach i jakie piękne jarmarki świąteczne.

W Dubaju jest ponad 700 stewardes i stewardów z Polski pracujących dla Emirates. Spotykamy się czasami na pokładzie i przechodząc szybko z angielskiego na polski pytamy: z jakiego miasta pochodzisz?, jak długo już latasz?, jak ci się podoba?, chcesz zostać?

W Dubaju mamy różne przemyślenia. Na pewno nie wrócę do Polski – mówią niektórzy – w Dubaju cieplutko, a w Polsce wciąż szaro i buro i jesień i deszcze i wiatry i ciemno. Tęsknię, oczywiście – opowiadają inni – ale gdzie mi w Polsce zapłacą tyle, ile płacą tutaj?

W Dubaju każdy ma swoje powody. Ja to muszę przynajmniej raz w miesiącu polecieć do Warszawy i przywieźć zapas polskiego chleba i polskiego nabiału – wyjaśniają jedni. Do Warszawy latam tylko wtedy, gdy jakaś koleżanka zaprosi mnie na wesele – wzruszają ramionami inni.

W Dubaju Polska jest bardzo daleko i trudno ją czasem kochać tak na odległość, zapomniawszy, jak smakuje polski chleb, jak pachnie polska jesień, jakie niebieskookie blondynki o rumianych policzkach i jakie piękne świąteczne jarmarki.

W Dubaju Polska jest bardzo blisko, bo łatwo idealizować ten kraj ojczysty, kochany, zapomniawszy, jak szybko robi się ciemno, gdy nadchodzi grudzień, jak okropnie zimno i jak szaro i buro i deszcze i wiatry.

W Dubaju są rozterki, ale kiedy koła samolotu dotykają płyty warszawskiego lotniska im. Fryderyka Chopina w oczach mam tylko łzy i tylko łzy wzruszenia plączą mi się po policzkach.

Dzień Niepodległości, czyli o Polsce z Dubaju

Za niepodległą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *