Zza skrzydeł

Powrót do szkoły, czyli ten się śmieje, kto się akurat nie dławi

Powrót do szkoły to wrześniowy temat numer jeden.

W dobie pandemii powrót do szkoły był zaś wrześniowym tematem numer jeden również w pierwszych dniach sierpnia i będzie nim ponownie w ostatnich dniach listopada, parotygodniowe opóźnienie w publikacji tego wpisu powinno więc zostać autorce wybaczone. Jak wszyscy doskonale wiemy, w lotnictwie dzieje się obecnie WYJĄTKOWO dobrze i autorka, miast non stop pisać głupoty, musi jeszcze odpocząć pomiędzy jednym lotem, który się nie odbył, a drugim, który się nie odbędzie. A to wymaga czasu, uwagi i poświęceń, naturalnie.

Powrót do szkoły, czyli kiedyś było jakoś fajniej

Powrót do szkoły był kiedyś fajniejszy niż teraz. Na pewno pamiętacie te czasy, gdy nie musieliście się obawiać, że musztarda z kanapki wyślizgnie się na zwisającą smętnie z brody maseczkę, a tarcie długopisu o szorstką od ciągłego mycia skórę dłoni uniemożliwi wypisywanie głupot, pierdół, wierszy na wyszczerbionych ławkach.

Powrót do szkoły był kiedyś fajniejszy niż teraz również w świecie stewardes.

Powrót do szkoły stewardes

Powrót do szkoły stewardes

Jeśli zapytalibyście mnie (kiedyś), co jest najfajniejsze w życiu stewardesy, to odpowiedziałabym bez wahania – hotelowe śniadanie w Monachium! praca zostaje w pracy: nie ma zadań domowych, niedomkniętych budżetów, uczniowskich rozprawek do poprawy, sprawozdań, raportów, spraw niedokończonych, tabelek niewypełnionych, projektów nienakreślonych – nie ma! Stewardesa nie musi nawet zastanawiać się, w co ubrać się następnego dnia do pracy, a kiedy pod prysznicem przypomni jej się nagle, że pasażer z 39A prosił o szklankę soku mango, wzrusza ramionami, pozwalając wodzie i wspomnieniu spłynąć po niej jak po kaczce – pasażer i tak jest już dawno poza zasięgiem pokładowego soku, nawet tak przylepnego jak mango.

Nie masz w co się ubrać? Zostań stewardesą! Ubierzesz się szybko i zawsze w to samo!
Nie masz w co się ubrać? Zostań stewardesą! Ubierzesz się szybko i zawsze w to samo!

Jedynym wyjątkiem od tej reguły były coroczne powroty stewardesy do szkoły na służące odnowieniu licencji lotniczej egzaminy. Powrót do szkoły był trochę fajny (dwa dni w roku stewardesa mogła poczuć się człowiekiem normalnym: jedzącym rano śniadanie, ziewającym na nudnych zajęciach o ostatnich zmianach w sekcji czwartej rozdziału ósmego „Co zrobić przed otwarciem drzwi samolotu?”, mającym kolegów z klasy i przerwy na kanapki), a trochę fajny mniej (stewardesie wydać się mogło bowiem w nagłym przypływie przedegzaminacyjnego podenerwowania, że aby zdać musi zajrzeć do kilku choćby rozdziałów tysiącstronicowego podręcznika i wtedy stewardesa zaczynała dostrzegać konieczność wyczyszczenia umywalki albo przyszycia ledwo trzymającego się rękawa marynarki guzika. A czyszczenie umywalki nie jest fajne, to wie każdy, nie tylko stewardesa).

Powrót do szkoły, czyli ten się śmieje, kto się akurat nie dławi
Powrót do szkoły, czyli ten się śmieje, kto się akurat nie dławi

Powrót do szkoły, czyli ten się śmieje, kto się akurat nie dławi

Po zaliczeniu pięciu komputerowych egzaminów teoretycznych stewardesa mogła odetchnąć z ulgą – ćwiczenia praktyczne i sesje powtórkowe były już najczęściej formalnością – przebrnęli przez nie i ci, którzy przewrócili się wraz z Choking Charlie podczas próby ratowania dławiącego się pasażera, i ci, którzy podczas demonstracji użycia kamizelki ratunkowej próbowali dmuchać w światełko pulsacyjne miast w gwizdek, i ci, którzy na widok gęstego dymu wydobywającego się z półki bagażowej sięgnęli po butlę z tlenem miast po gaśnicę.

Chocking Charlie, czyli Dławiący Się (dość obrazowo zresztą) Karol
Chocking Charlie, czyli Dławiący się (dość obrazowo zresztą) Karol

To nic, to nic – powtarzali trenerzy, tłumacząc, że to właśnie po to, byśmy sprawdzili, jak reagujemy w sytuacjach stresowych. Ktoś uśmiechał się z politowaniem, a ktoś kręcił z niedowierzaniem głową. Ja nie robiłam ani jednego, ani drugiego. Od czasu, gdy podczas pierwszych emiratowych treningów przeciwpożarowych chwyciłam nie za to pudełko, co trzeba i przez 5 sekund próbowałam sobie włożyć na głowę torbę ognioodporną (biała koperta na zdjęciu po lewej) zamiast kaptura przeciwpożarowego (na zdjęciu po prawej) – jestem empatii pełna, serce na dłoni, torba na głowie.

Powrót do szkoły: Kto nigdy nie próbował włożyć sobie torby ognioodpornej niech pierwszy rzuci kapturem.
Powrót do szkoły: Kto nigdy nie próbował włożyć sobie torby ognioodpornej (biała koperta po lewej) na głowę niech pierwszy rzuci kapturem (po prawej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *